To był koszmar czyli nasza historia z wodzirejem na wesele

To był koszmar czyli nasza historia z wodzirejem na wesele

To był nasz wielki dzień. Już wszystko zostało zamówione- jedzenie, lokal, nocleg dla gości, a co najważniejsze suknia ślubna i mój garnitur również. Dzień ślubu i wesela zapowiadał się spokojnie. Słońce świeciło, pogoda ładna nie było ani za zimno ani za gorąco.

Co z tym wodzirejem na wesele?

wodzirej na weseleWszystko szło idealnie, jak powinno w tym wielkim dniu, aż do czasu ale może zacznę od początku. Nic nie zapowiadało tak zepsutego dnia jakim był ten sierpniowe popołudnie. Po ślubie w kościele wszystko było normalnie. Nie posiadaliśmy się ze szczęścia i nie myśleliśmy że wszystko tak się potoczy. Dotarliśmy do sali w której mieliśmy mieć wesele, ale zamiast muzyki przywitał nas opiekun tej sali zdenerwowany, mówiąc że nie przyjechał nasz wodzirej na wesele. Miał być to młody człowiek, który miał dobre referencje. Na szczęście mieliśmy telefon to zadzwoniłem do niego, ale nie odbierał. Nie myśląc wiele zacząłem zabawiać gości, którzy już byli zniecierpliwieni. Jakoś udało mi się ich zająć. Zaczęliśmy nietypowo wesele bo od obiadu a nie od toastu. Niestety Dj wodzirej na wesele nie dopisał. Pojawił się w końcu ale musieliśmy mu podziękować bo był pijany. No co za skandal. Moja żona aż się popłakała. Na całe szczęście mieliśmy znajomego, który miał swoją kapelę i akurat tego dnia był wolny. Musiał jedynie dojechać z Opola. No do Warszawy to trochę drogi jest, ale jakoś nam się udało gości przetrzymać, a obsługa sali też stanęła na wysokości zadania i odpalili chociaż sprzęt.

W dobie internetu z muzyką nie ma problemu, więc jakoś nam się udało. Kumpel przyjechał i wesele zaczęło się od nowa. Goście nie upili się za szybko.

Komentarze są wyłączone