Chłodziarki przemysłowe i praca w przetwórstwie rybnym

Chłodziarki przemysłowe i praca w przetwórstwie rybnym

Jakiś czas temu pracowałam w naprawdę ciężkich warunkach. Tak się złożyło, że na już potrzebowałam pracy. Stwierdziłam więc, że zdecyduję się na pracę fizyczną, choć nie mam do niej zbytnio predyspozycji. Czego się jednak nie robi, kiedy nie ma człowiek za co żyć?

Nie dla każdego chłodziarki przemysłowe

chłodziarki przemysłoweTak właśnie pojawiłam się w przetwórstwie rybnym. Chłodziarki przemysłowe były moim środowiskiem pracy. Po prostu ciągle czułam, że zamarzam. Mieliśmy oczywiście niezbędną odzież ochronną. Nie mogłam nic zarzucić pracodawcy, bo naprawdę wszystko zgodnie z przepisami się odbywało, ale jednak było mi wiecznie zimno. Na pewno jednak osobom silnym fizycznie poleciłabym tego pracodawcę, bo był człowiekiem z honorem, jakich teraz ciężko znaleźć. Robił nawet recykling tworzyw zgodnie z zaleceniami. Nie wyrzucał zaś śmieci gdzieś cichcem, jak to zaobserwowałam w innych firmach, w których przez lata pracowałam. Nie zawsze było kolorowo i siedziałam za biurkiem. Kiedyś wtryskarki były moim otoczeniem i pracowałam z ich użyciem. Obawiałam się zawsze takiej pracy, ale w końcu nie miałam, co uczynić. Musiałam się jakoś sama utrzymać. To już był ten wiek. Pracowałam więc w przemyśle i wiedziałam już jak działa wtryskarka. Zostałam skutecznie przeszkolona, więc wiedziałam, czego nie robić, żeby nie wydarzyło się coś niebezpiecznego. Czasami obsługiwałam też młyny do tworzyw, które kruszyły różnego rodzaju odpady. Wydawały straszne dźwięki, które wręcz wwiercały mi się w umysł. Przynajmniej tak się w tamtym momencie czułam.

 

Mieliśmy różnego rodzaju manipulatory do maszyn, dzięki czemu nie trzeba było dźwigać dużych ładunków. Czasami produkowane były tak duże przedmioty, że w ogóle udźwignięcie ich byłoby niemożliwością. W takich miejscach pracowałam.